• Wojciech Gerson - autoportret

    Wojciech Gerson - autoportret

  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide
  • slide

WOJCIECH GERSON

 

Postać mało znana szerokiej publiczności, dziś niewielu wie, jak znacząca, wpływowa i sławna w drugiej połowie XIX wieku. Malarz, ilustrator, publicysta, krytyk sztuki, najznamienitszy pedagog swojej epoki. Reprezentant realizmu i akademizmu lat 80 i 90 XIX wieku. Związany ze środowiskiem warszawskim. Urodził się 1 lipca 1831 roku, na ul. Żelaznej, w bliskim sąsiedztwie naszej szkoły. Zmarł 25 lutego 1901 roku, pochowany na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim, który znajduje się kilka przecznic od liceum, któremu patronuje.

Edukację artystyczną rozpoczął w 1844 r. na Wydziale Architektury Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. Jednak zamiłowanie do malarstwa wzięło górę i w 1845 r. przeniósł się na Wydział Malarstwa. Studiował tam aż do 1850 r., a jego nauczycielami byli m.in.: Chrystian Breslauer, pejzażysta, który zabierał swoich uczniów na wycieczki w okolice Warszawy, gdzie pod jego okiem szkicowali z natury oraz Marcin Zaleski, uznany twórca widoków architektonicznych.

 

Współtwórca warszawskiej szkoły pejzażowej

 

Na początku lat pięćdziesiątych wraz z grupą kilkunastu młodych absolwentów szkoły sztuk pięknych, (Franciszek Kostrzewski, Marcin Olszyński – fotograf, Marian Horodyński, Henryk Pillatti, Ignacy Gierdziejewski) stworzył tak zwaną „Grupę Olszyńskiego”, której przyświecała idea odnowy malarstwa pejzażowego i rodzajowego, przede wszystkim rodzimych widoków. Realizowali swoje plany przez organizację licznych pieszych wycieczek po kraju, rysowaniu, malowaniu dyskutowaniu na temat sztuki. W tym okresie z grupą przyjaciół przemierzał pieszo kraj, Kielecczyznę, Pojezierze Augustowskie, Lubelszczyznę, Mazowsze i Kujawy, zwiedzał Wilno i Kowno w celu rysunkowego dokumentowania typowych dla różnych regionów mieszkańców miast, miasteczek i wsi. Owo chwytanie „na gorąco” pędzlem czy ołówkiem widoków, zmian w naturze, zbliżały malarzy do założeń słynnej francuskiej „szkoły barbizońskiej”. Działalność grupy, „warszawskiej cyganerii”, dokumentowana przez Marcina Olszyńskiego w ośmiu tomach albumów, uznana została za wielkiej wartości kronikę malarstwa warszawskiego oraz rozwoju realizmu. Młodzi twórcy podejmując tematy z życia ludu i pokazując swojskie krajobrazy, pragnęli stworzyć prawdziwie odrębną sztukę polską. Malarstwo pejzażowe i rodzajowe Gersona, cechuje idealizacja życia ludu, jego uwznioślenie i stylizacja. Wyraźne zamiłowania etnograficzne, które przejawiały się także w jego rysunkach i akwarelach, są nieocenionym dokumentem epoki. Choćby dzięki tej właśnie pracy, można było odtworzyć, całkowicie zapomniany instrument smyczkowy (suka biłgorajska).

 

Zagraniczne podróże i studia

 

Gerson ukończył Szkołę Sztuk Pięknych z wyróżnieniem w 1851 r. i jako uczeń wybitny otrzymał w 1853 r. stypendium na studia w Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, gdzie przebywał w latach 1853-1855. W 1859 został tu wyróżniony tytułem "niekłassnyj chudožnik" w dziedzinie malarstwa historycznego i portretowego (w 1873 r. otrzymał tytuł akademika, w 1878 r. został uhonorowany tytułem profesora). Do Paryża Gerson przyjechał w 1856 r., gdzie uczył się w pracowni Léona Cognieta, malarza historycznego. Większość czasu poświęcił na samodzielne studia w muzeach. Do swojej pracowni zapraszał polskich twórców, w tym Cypriana Kamila Norwida. W ich gronie dyskutował o współczesnych trendach w sztuce, rodzącym się realizmie, Gustawie Courbet, lecz przede wszystkim o sztuce narodowej, o jej promocji w kraju i programie działania dla poparcia „sztuki ojczystej”.

W 1858 roku, po liście, Józefa Szermentowskiego, w którym przyjaciel donosił, że władze zaborcze zezwoliły na utworzenie nieustającej wystawy obrazów zagranicznych, Gerson zdecydował się wrócić natychmiast do Warszawy. Pełen ducha walki o rodzimą kulturę, rozpoczął działania na rzecz integracji środowiska warszawskiego i rozwoju rynku sztuki. W kamienicy bankiera Teppera przy ul. Miodowej (zburzona podczas budowy Trasy W-Z), malarz otworzył atelier, w którym spotykali się artyści, malowali, dyskutowali. Wkrótce, dzięki inicjatywie Gersona otwarta została w Warszawie Krajowa Wystawa Sztuk Pięknych, która stała się zalążkiem powstania w dwa lata później, tj. 1860 Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, instytucji wspierającej działalność polskich artystów (z niej wywodzi się dzisiejsza Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki). Stowarzyszenie spełniało bardzo ważną rolę w rozwoju kultury polskiej w czasach zaborów.

Przez większość życia tworzył obrazy historyczne, które w jego odczuciu spełniały w sztuce misję patriotyczną. Właśnie takie dzieła jak: Śmierć Przemysława (1881), Chrzest Litwy (1889), oprócz najważniej dziś cenionego malarstwa pejzażowego, w dorobku Gersona są niezwykle cenne, choć w cieniu matejkowskich wizji. Obrazy były zawsze starannie zakomponowane i odznaczały się perfekcyjnym rysunkiem, jednak już niektórzy ówcześni krytycy oceniali je jako zbyt teatralne i sztywne.

 

„… bez Tatr żyć nie mógł…”

 

Był jednym z tych, którzy odkryli polskie góry dla sztuki. W Tatry po raz pierwszy udał się w 1860 r. i od tej pory nie mógł się oprzeć ich urokowi i groźnej potędze. Córka artysty, Maria Gerson-Dąbrowska, pisała w swych wspomnieniach o W Tatry jeździł Gerson corocznie prawie, latem, pomiędzy rokiem 1885 a 1900 […] Po prostu bez Tatr żyć nie mógł, tęsknił do nich i witał zawsze jednakim zachwytem i radością. W plenerze wykonywał rysunki i szkice malarskie, by później w pracowni czerpać z nich motywy i kompozycje do obrazów.[i] Od połowy lat 80-tych Gerson ze wzmożonym zainteresowaniem zwraca się do natury. To właśnie twórczość pejzażowa lat 80-tych i 90-tych XIX wieku uważana jest powszechnie za najważniejszą w ouvre artysty.  W tych obrazach odchodził od akademickiego fini, wzmacniając ekspresję dzieł wydatną fakturą, były to krajobrazy żywe, odczute prawdziwie [Miłosz Kotarbiński]. Podstawą kompozycji jest obserwacja w danym momencie układu świetlnego i barwnego, wynikająca z bezpośredniego kontaktu ze zmienną naturą. Najsłynniejsze pejzaże to m.in.: Zwał skalisty w dolinie Białej Wody w Tatrach (1892), Wyschnięty potok w Tatrach (1893), Cmentarz w górach (1894).

Pisząc o fascynacji Tatrami warto wspomnieć o sensacyjnej historii obrazu pt.: Odpoczynek w szałasie tatrzańskim z 1862 roku, który uważany jest jedno z najlepszych dzieł artysty. Początkowo był własnością rodziny Kronnenbergów, magnatów finansowych pochodzenia żydowskiego i kolekcjonerów dzieł sztuki, którzy od początku XIX wieku mieszkali w Warszawie. Jednak w czasie wojny II wojny światowej, znaczna część kolekcji rodziny zaginęła wraz z obrazem Gersona. W 2003 roku dzieło pojawiło się na aukcji w Londynie, obraz udało się zidentyfikować i wycofać z licytacji, zaś dzięki działaniom rządu polskiego oraz wsparciu Fundacji Bankowej im. Leopolda Kronenberga, został odzyskany i przekazany w 2010 roku do kolekcji Zamku Królewskiego w Warszawie.

 

„Patrz sam, sam dostrzegaj, porównywaj”[ii]

 

Był wychowawcą i nauczycielem kilku generacji polskich artystów kręgu warszawskiego. Wymienimy tu tylko takich twórców jak: Józef Chełmoński, Leon Wyczółkowski, Jan Stanisławski, Stanisław Lentz, Anna Bilińska, Edward Okuń, Władysław Podkowiński czy Józef Pankiewicz. Wojciech Gerson stworzył autorską filozofię dydaktyczną, znane były jego nowatorskie metody nauczania sztuk pięknych. W środowisku warszawskim był absolutnym fenomenem jako pedagog, liczył się tylko on. Był profesorem posiadającym ogromny autorytet wśród młodzieży, ale i zjednywał ich sobie przyjaźnią. Pedagog niezwykły, pełen pasji, wszechstronny, doskonale wykształcony, znający wszelkie tajniki malarstwa, i wreszcie przepełniony miłością do sztuki i ojczyzny. Nie zdarzyło się aby kiedykolwiek poprawiał własnoręcznie prace ucznia, barwę i fakturę pozostawiał indywidualnym upodobaniom ucznia. Bywało, że w pracowni odstawiano sztalugi i wówczas Gerson wyjaśniał zasady perspektywy, anatomii, czy wprowadzaj w tajniki historii sztuki ilustrujący wykład licznymi zdjęciami, których miał pełne teki. Studenci przynosili także do oceny prace, które powstawały podczas wyjazdów, czy w innych pracowniach. W słynne środowe wieczory, wielu wśród uczniów bywało w domu Gersona, wówczas rozmawiano o sztuce, ale i śpiewano, tańczono, wystawiano teatry amatorskie. O relacji między uczniami a profesorem świadczyć może list Józefa Chełmońskiego, który pisał z Monachium: Ukochany mój najlepszy nauczycielu, gdybym tu mógł usłyszeć głos Pana, co mi zawsze świętą brzmiał prawdą, podnosiłoby to mnie niejednokrotnie upadającego w własnej sile przy studiowaniu. Pisał, że był człowiekiem obdarzonym gorącą miłością wszystkiego co szlachetne i wielkie…. Wszędzie odnaleźć można wielkość jego duszy.[iii]

Dawał uczniom akademickie wykształcenie, uczył tego, co wtedy uczyć się powinien każdy początkujący malarz - rysunku z gipsów i modela. Żądał pilności, uporczywości i dbał zawsze o rysunek. Rządowa Szkoła Rysunkowa miała być czemś w rodzaju Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W rzeczywistości była to szkółka marnie zaopatrzona, poza Gersonem nie było tam właściwie nikogo.[iv] Dlatego właśnie w Warszawie mówiono o niej „szkoła Gersona”.

Pracował także w Instytucie Głuchoniemych, później w Klasie Rysunkowej, gdzie kształcił młodych adeptów sztuki przez dwadzieścia pięć lat. Uczył także historii sztuki w Zakładzie Szmita i Muzeum Przemysłowym. Z myślą o swoich studentach przetłumaczył „Traktat o malarstwie” Leonardo da Vinci. Od 1867 roku otworzył prywatną pracownię we własnym domu dla studentów, w tym kobiet, (dla których często była to jedyna możliwość uczenia się w zakresie sztuk pięknych), gdzie jak wspomina córka malarza, z trudem przeciskał się (...) pomiędzy sztalugami i rajzbretami.  „ (…) aż do końca XIX stulecia ktokolwiek (…) w Warszawie lub Królestwie marzył o karierze artystycznej dla siebie lub swojego dziecka, udawał się od razu do pracowni Gersona”. Malarz-pedagog pisał: Kto by od uczniów swoich naśladownictwa wymagał lub od niego nie odwodził, przytępia w nich oryginalne, samorzutne popędy, przyszłość ich i przyszłość sztuki w nich samych zabija.[v] Gerson spotykał się też z krytyką stosowanych przez niego akademickich zasad i tradycyjnemu podejściu do malarstwa, w których odrzucał wszelkie „nowinki impresjonistyczne”. Fascynacja światłem i barwą, badanie ich przejawów i dociekliwe szukanie malarskich środków dla wywołania na płótnie odbicia tego wrażenia, które artysta odebrał z natury, Gerson uznał za ograniczenie celu sztuki do odtwarzania powierzchni życia. Obrazy impresjonistyczne pogardliwie nazywał peluchami barwnymi ze strzępków tęczy i obłocznych jasności [vi]. Obawiał się wyizolowania sztuk plastycznych z życia narodowego, zniweczenia ich autorytetu ideowego. A jednak wrażliwy artysta na zarzuty słynnego krytyka sztuki i malarza Stanisława Witkiewicza, co do jego sposobu nauczania malarstwa odpowiedział: Do pojmowania zjawisk barwnych trzeba być przygotowanym przez pojmowania zjawisk świetlnych, które się nabywa z rysunkiem.[vii]

 

Człowiek renesansu

 

Wojciech Gerson od początku swej aktywności twórczej zajmował się także ilustratorstwem, a przez cały okres pracy pedagogicznej, publicystyką. Współpracował z wieloma pismami ilustrowanymi, m.in. „Tygodnik Ilustrowany”, „Kłosy”, „Wędrowiec”, redagował pismo „Przyjaciel dzieci” i „Wieniec”. Wykonywał także projekty reklam (m.in. słynnego zakładu litograficznego Maksymiliana Fajansa), ilustracje kalendarzy, liczne lustracje albumowe i książkowe, choćby do Pana Tadeusza czy wielkiego dzieła etnograficznego Oskara Kolberga. Mało znana jest działalność jako autora dekoracji malarskich gmachów publicznych, np. hotelu „Victoria”, „Zachęty” czy częściowo zachowane malowidła ścienne wykonane w trudnej technice enkaustyki z Pałacu Szlenkierów.  Projektował dekoracje ścienne dla gmachów teatralnych t.j. plafon Teatru Wielkiego oraz kostiumy sceniczne, komponował żywe obrazy o tematyce historycznej, oparte na ludowych legendach i dziełach literackich. Przez dziesięć lat pełnił rolę kierownika artystycznego Spółki Artystycznej Malarzy, Rzeźbiarzy i Budowniczych, zwanej Salonem Artystycznym, której jedną z ról było zaopatrywanie kościołów na prowincji w dzieła sztuki. Obrazy ołtarzowe, religijne to kolejny ważny rozdział w twórczości Gersona. Jak podają źródła namalował ich około 150, a miało to dla niego znaczenie nie tylko artystyczne, a także duchowe.

Wojciech Gerson odegrał w historii polskiej sztuki ogromną rolę, zarówno jako malarz, ale przede wszystkim nauczyciel malarzy. Na koniec jeszcze raz przytoczmy słowa Józefa Chełmońskiego: Pod wpływem wyobrażeń Gersona zdawało się nam, że chcąc zostać artystą, należy dzień i noc pracować.

 


[i]„Sztuki Piękne”, 1931, VII , nr 10, s. 353-359

[ii] A. Vetulani, Wojciech Gerson, Warszawa 1952, s.57

[iii] M. Kowalczyk, Gerson. Warszawy historia zapomniana, Warszawa 2014, s. 16.

[iv] J. Czapski: Józef Pankiewicz. Życie i dzieło. Wypowiedzi o sztuce, Warszawa 1936. Reprint, Lublin 1992.

[v] cyt. za Maria Gerson-Dąbrowska, Polscy artyści i ich życie, Warszaw 1930, wyd. 2, s. 206.

[vi] Z. Kruczkowska, Główne tendencje w polskiej krytyce artystycznej, Kraków 2002, s. 28-29.

[vii] „Tygodnik Ilustrowany” 1889, nr 378, s. 79.